Historia pralinki

Niewielkich rozmiarów czekoladki, które wyróżniają się rozmaitymi, atrakcyjnymi kształtami i różnorodnymi nadzieniami to jedne z najpopularniejszych i najbardziej lubianych słodkości na całym świecie. Praliny, bo o ich przecież tu mowa, dodatkowo przyciągają takimi składnikami jak migdały, orzechy laskowe, trufle, nugat czy też marcepan. Co więcej, współcześnie ich smak często wzbogaca się o imbir, żurawinę, a nawet chilli. Nie bez znaczenia jest również opakowanie. W sklepach cukierniczych znajdziemy pralinki w eleganckich kartonowych i drewnianych pudełkach, dekoracyjnych torebkach lub w metalowych puszkach. Dziś, najwyższa pora, aby przekonać się, jaka historia kryje się za tymi słodkościami.

Historia rodem z Francji

Jak podaje legenda, jedne z najpopularniejszych, najbardziej lubianych czekoladek na świecie powstały we Francji, na dworze władcy Ludwika XIV. Stworzył je Clément Lassagne – tamtejszy szef kuchni, na cześć marszałka polowego hrabiego du Plessis-Praslin. I tak też, ich nazwa powstała od nazwiska tegoż marszałka. Same pralinki cieszyły się ogromną popularnością wśród francuskich elit. Co ciekawe, Lassagne podobno został zainspirowany przez dzieci, które wykradały z kuchni migdały i karmelizowały je w cukrze nad świecą. Inna opowieść podaje natomiast, że o recepturze na nowy przysmak zadecydował przypadek. A mianowicie niezdarny uczeń szefa kuchni przewrócił pojemnik z migdałami, które wpadły do gotowanego karmelu. Po kilku latach, kiedy królewski kucharz zrezygnował z pracy na dworze, otworzył własny sklep, który specjalizował się w sprzedaży pralinek.

Praliny belgijskie

Historia belgijskich pralinek jest zupełnie inna od tych, znanych na dworze Króla Słońce. W 1857 roku w Brukseli otwarto bowiem aptekę, w której część lekarstw była pokrywana czekoladową otoczką, aby poprawić smak gorzkich tabletek. Tym razem, to wnuk założyciela apteki, niejaki Jean Neuhaus postanowił wykorzystać pomysł swojego dziadka i w 1912 roku rozpoczął pokrywać belgijską czekoladą wszelkiego rodzaju słodkie kremy. Nie minęło wiele czasu, aż praliny posmakowały mieszkańcom Belgii i zyskały popularność w całym kraju. Tym bardziej, że żona młodego Neuhausa, Louise Agostini, stworzyła tzw. ballotin, czyli specjalne, bardzo eleganckie pudełko, w którym sprzedawano pralinki. Oczywiście po dziś dzień czekoladki nadziewane na wszelkie sposoby są narodową chlubą Belgii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *